Są takie momenty i ludzie, do których chce się ciągle wracać. Tak też jest z Olą i Patrykiem i ich szaloną sesją. Co jak co ale szaleństwa i pozytywnego świra nie mogę im odmówić!!! To była też jedna z najszybszych sesji jakie miałem przyjemność wykonać. Wyobraźcie sobie, październik, sztorm, dość zimno 😀 i tylko my na całej plaży od Władysławowa aż do Chałup, czego chcieć więcej??? To była też pierwsza sesja gdzie podjąłem decyzję, że zabieram mojego zaufanego Nikona z nudnym jak rozgrywka snookera obiektywem 50mm. Takie wyzwanie, jeden aparat jeden obiektyw i zobaczymy co się stanie 🙂 No dobra nie do końca jeden 🙂 miałem ze sobą jeszcze analogowego Zenita i Nikona z załadowanymi filmami Fuji i Ilforda 🙂 Kolejne wyzwanie, a co ja nie zrobię??? Ja nie wywołam 😀 I popłynęło, najzwyczajniej w świecie nie przeszkadzałem tym zakochańcom. Efekt możecie zboczyć niżej, od tamtej pory pozwalam moim parom robić to co chcą robić na sesji, do niczego ich nie zmuszam 🙂